Bez kategorii · Pielęgnacja włosów

Atopowa głowa- czyli jak nie zadrapać się na śmierć.

Słowem wstępu

     Postanowiłam opisać pielęgnację atopowej głowy w moim wykonaniu na łamach bloga, ponieważ dostałam kilka wiadomości na prv w tym tamacie, oraz zaobserwowałam, że na różnych grupach padają pytania o taką pielęgnację. Myślę, że sporo osób zmaga się z tym cholerstwem (sory, ale inaczej tego nie nazwę), więc może taki wpis przyda się początkującym atopikom (atopowe wyżeracze pewnie wiedzą jak sobie radzić z taką skórą). Rady dotyczące pielęgnacji głowy na pewno przydadzą się także osobom zdrowym, ale z suchym i wrażliwym skalpem skłonnym do podrażnień, łuszczącą się skórą, łupieżem. Na początku przybliżę czym jest AZS, jak wygląda choroba, jak objawia się na skórze głowy, a na końcu opiszę moje sposoby na walkę z tym paskudztwem nieskończonym.

DSC_0338_mh1542200852100

 

Atopowe zapalenie skóry (AZS)

     Atopowe zapalenie skóry to przewlekła choroba zapalna o podłożu alergicznym, której nie da się wyleczyć, chory może jedynie minimalizować jej objawy lekami, odpowiednią pielęgnacją, a także unikaniem substancji alergennych, które mogą powodować zaostrzenie choroby. Na schorzenie cierpią głównie ludzie z Europy Zachodniej, oraz z USA, w tym niewiele częściej kobiety. Jest to schorzenie o podłożu genetycznym, więc mniemam, że krajach wysoko rozwiniętych istnieją czynniki, które powodują rozwinięcie się tej choroby; z którymi nie mają styczności ludzie z chorobowym podłożem genetycznym, ale bez wpływu owych czynników. Niektórzy za rozwój choroby obwiniają zbyt sterylne warunki życia na zachodzie, inni “chemię” (żywność, chemia gospodarcza, smog), do której nie mają dostępu kraje rozwijające się.  W Polsce większość chorych to kobiety zamieszkujące miasta. Jako anegdotkę (bo niestety nie mam notatek, więc nie przytoczę źródła tej informacji, ani nawet dokładnie samej informacji), powiem, że na studiach mieliśmy podane mutacje genetyczne które odpowiadają za łuszczycę, oraz mutacje, które odpowiadają za AZS, okazało się, że np. za łuszczycę odpowiada 9 mutacji, a za AZS 6 spośród tych 9. Jest to o tyle interesujące, że mój ojciec ma łuszczycę, czyli ma 9 mutacji, a ja mam AZS, więc musiał mi przekazać 6 ze swoich 9. Usłyszawszy tę informację na studiach pierwszy raz się cieszyłam, że mam “tylko” AZS, bo gdyby ojciec przekazał mi o 3 nieprawidłowe geny więcej borykałabym się z poważnieją chorobą jaką jest łuszczyca. Skóra osób z AZS jest bradziej cienka, wrażliwa i delikatna niż zdrowego człowieka. Substancje i materiały, które dla innych są neutralne, atopika (osoba z AZS) mogą podrażnić i spowodować świąd. Wiąże się to z tym, że skóra człowieka z AZS produkuje upośledzone sebum, nie ma w nim wszystkich niezbędnych komponetnów jak niektóre kwasy tłuszczowe, ceramidy, czy aminokwasy, dodatkowo budowa cementu międzykomórkowego (takiego spoiwa) także jest nieprawidłowa. Taki nieszczelny na kliku poziomach nakórek nie stanowi dobrej bariery ochronnej dla organizmu. Nadmiernie odparowuje z niego woda, przez co skóra jest wiecznie sucha i popęknana, a mikroby mają do niego ułatwiony dostęp, co wiąże się ze skażeniami ran.

    Objawy choroby są bardzo dokuczliwe, w zależności od nasilenia choroby, są to uporczywy świąd, który nie pozwala na normalne funkcjonowanie, (naprawdę, nie idzie się na niczym innym skupić), wykwinty, czerwone plamy, pieczenie, pękanie skóry.  Czasami dochodzą dodatkowe obajwy w postaci astmy.

     Leczenie jest ciężkie, gdyż schorzenie towarzyszy chorym do końca życia. W zależności od objawów i alergii podaje się sterydy (chociaż od tego się odchodzi, gdyż powodują powstanie “pergaminowej” skóry, jednak w niektórych wypadkach jest to niezbędne), leki immunosupresyjne, maści przeciwzapalne, tabletki antyalergiczne. Podczas leczenia, jak i w czasie remisji istotna jest odpowiednia pielęgnacja skóry jak natłuszczanie, które ma na celu uzupełnienie niedoboru substancji emolientowych, których chory organ sam nie potrafi poprawnie zsyntetyzować. Oczywiście, należy także pamiętać o nawilżaniu, jednak w tej chorobie prym wiodą emolienty. Cuda potrafią także czynić kąpiele w krochmalu, parafinie, glucie lnianym, czy roztworze ACE. Warto obserwować co powoduje nasilenie obajwów, czasami może to być nawet alergia/nadwrażliwość pokarmowa np. moja przyjaciółka po wyeliminowaniu z diety glutenu zaobserwowała znaczne polepszenie stanu skóry. Z wiekiem choroba najczęściej ma lżejszy przebieg, najgorzej znoszą ją małe dzieci. Postać choroby ma wtedy silniejsze objawy, a także rodzice dopiero muszą odkryć co uczula dziecko (dorosły już o tym najczęściej wie), już nie mówiąc o tym, że dorosłemu ciężko powstrzymać się od drapania, a co dopiero dziecku.

Atopowa głowa

     Atopowe zmiany na skórze głowy najczęściej dotykają niemowlęta, nie wyklucza to jednak powstawania ich także u dorosłych. Objawiają się one zaognieniem skóry, przesoczami, grudkami, nadżerkami, strupami, swędzeniem, pieczeniem. Skóra głowy jest zgrubiała, łuszczy się i ma cechy liszajowacenia.

    W wielu przypadkach w powstanie procesu zapalnego zamieszane są grzyby Malassezia sp., nie wiadomo czy są one prowodyrem zaognienia, czy może jego skutkiem. W krwii ludzi z AZS znaleziono przeciwciała przeciw temu grzybowi, możliwe, że przez nieszczelny nakórek antygeny tego mikroba dotają się do ciała i tym powodują reakcję alergiczną. O dziwo, niewiele jest dzieci z AZS z przeciwciałami przeciw temu grzybowi, za to sporo dorosłych atopików już takie ma, co przemawia za tym, że grzyb może atakować wtórnie. Jest on wszak mikroorganizmem naturalnie występującym w mikroflorze głowy, dopiero przy zmianie panujących na niej warunków może stać się bardziej ekspansywny. Dodam, że grzyby tego rodzaju uczestniczą także w patogenezie ŁZS (łojotokowe zapalenie skóry).

       Kolejnym drożdżopodobym grzybem, który zaostrza/powoduje objawy AZS na skórze głowy (i nie tylko) jest Candida albicans. Jest to kolejny mikroustrój, który u wielu ludzi naturalnie występuje w układzie pokarmowym, jednak u osób z AZS zaobserwowano, że znajduje się w większej ilości, niż u zdrowego człowieka. Układ odpornościowy reaguje na antygeny tego grzyba, co powoduje reakcję alergiczną, tworzą się stany zapalne, także w obrębie skóry głowy.

     Następnym ustrojstwem, które często atakuje atopowców jest gronkowiec, nie występuje on u zdrowych ludzi, ale można go znaleźć u 90% chorych na AZS. Bakterie Staphylococcus aureus mogą zaostrzyć zmiany na skórze głowy (i nie tylko). Toksyna produkowana przez ten mikroorganizm potrafi wywołać reakcję alergiczną.

     Leczenie polega na łagodzeniu świądu, obrzęku, a także często na leczeniu antygrzybiczym. W formie lekkiej i średnio zaawansowanej podane zostają leki immunomodulujące stosowane miejscowo. Pomagają także naświetlania promieniami UV. Z objawami opisanymi wyżej należy się zgłosić do lekarza.  Najlepiej wziąć wyzmaz z głowy, by zobaczyć czy doszło ekspansji patogennych mikrobów i wtedy podać odpowiednie środki, jeśli mamy szczęście i do zakażenia nie doszło zapewne skończy się na podaniu środków znieczulających i przeciwzapalnych. Jeśli doszło do nadmiernego rozwoju szkodliwych mieszkańców mikroflory to będzimy musieli leczyć się antygrzybicznie, lub brać antybiotyki. Terapia przeciwgrzybicza preparatami azolowymi może trwać nawet 8 miesięcy w przypadku Malassezia sp., w przypadku Candida albicans kuracja amfoterycyną trwa 2 tygodnie.

Pielęgnacja atopowej głowy

     Powyżej opisałam jak wygląda naprawdę zaogniona skóra głowy z dodatkowymi powikłaniami jakimi mogą być infekcje. Jeśli choroba jest w stanie remisji, nie dzieją się z nią niepokojące rzeczy, to mimo wszystko trzeba ją odpowiednio pielęgnować, aby nie dopuścić do zbytniego przesuszu i ponownego wniknięcia patogenów. Nadchodzi zima, okres grzewczy, ciepłe i suche powietrze z kaloryferów wysusza jeszcze bardziej i tak już z natury suchą i delikatną skórę atopików, co może się objawiać łupieżem, dodatkowo czapki zamykają ciepło przy głowie sprzyjając rozwojowi złych patogenów. Co zrobić, żeby utrzymać głowę w dobrym stanie?

-Mycie głowy w wodzie w temperaturze ciała, gorąca woda wysusza i podrażnia skórę, zaognia stany zapalne.

-Suszenie letnim/chłodnym nawiewem skalpu i włosów, aby zapobiec rozwojowi mikroustrojów, a także rozmiękczeniu i przesuszenu naskórka. Wilgotny naskórek łatwo uszkodzić np. podczas podrapania się po głowie, a dodatkowo wilgoć zachęca drobnoutroje do kolonizowania mikroranek. U mnie świetnie w tym celu sprawdza się dyfuzor Devafuser, gdyż z taką łapką mogę dotrzeć do głowy i wysuszyć sam skalp (klik).

DSC_2191_mh1535039023005

-Mycie skalpu bez mydła i bez silnych detergentów. Zdrowa skóra w zetknięciu z silnymi detergentami potrafi być podrażniona, a co dopiero taka, która ma upośledzoną barierę lipidową? SLS/SLES, ALS i im podobne potrafią przesuszyć i podrażnić normalną skórę pozbawiając ją sebum, co dla atopowców może się skończyć naprawdę źle. Z pomocą przychodzą apteczne szampony typu Oillan, Emolium itd., szampony drogeryjne z niedrażniącym składem np. Eco Lab. Wszystkie one mają detergenty jednak są one delikatne i nie myją tak agresywnie jak szampony z SLS, które nie bez powodu w świecie włosomaniactwa nazywane są rypaczami. Jako atopik używałam tych wszystkich szamponów przeznaczonych dla AZS, była poprawa, głowa mnie mniej swędziała, jednak wciąż zmagałam się z suchą, łuszczącą skórą i strupkami na głowie. Zmieniło się to odkąd zaczęłam stosować myjadła no-poo, myjąc głowę odżywkami ( tzw. metoda  cg Klik). Pierwsza próba mycia cg była parę lat temu. Odżywką, którą użyłam wtedy do mycia był Callos Kolor, po kilku użyciach się zniechęciłam, bo głowa swędziała jak nigdy, jak się potem okazało podrażniły mnie konserwanty methylchloroisothiazolinone i methylisothiazolinone. Zniechęciłam się i dopiero kilka lat później wróciłam do dalszych prób z myciem cg. Nauczyłam się bardziej zwracać uwagę na składy i znalazłam kilka fajnych odżywek, z czego póki co, najlepszą okazało się myjadło Cantu (klik). Moja głowa zmieniła się nie do poznania od czasu, kiedy nic agresywnego (a jak widać nawet łagodne szampony dla mnie takie były) nie zdziera mi z głowy i tak ubogiej warstwy lipidowej. O suchych płatach skóry mogę zapomnieć, swędzenie i strupki występują sporadycznie, ale szybko się goją. Odżywka delikatnie zmywa brud nie uszkadzając naturalnej bariery ochronnej nakórka, a dodatkowo, dzięki emolientom i humektantom dba o jej kondycję. Skóra też rzadziej się przetłuszcza (wybrakowane składowo sebum nie oznacza, że jest w małej ilości, podrażniona skóra może wydzielać go dużo, co dotyczyło mojej głowy, z którą mam największy problem).

DSC_0172_mh1540980623603

-Regularny peeling głowy to podstawa w walce z AZS. Sucha skóra się łuszczy, co jest świetną pożywką do drobnoustrojów, dlatego nadmiaru zrogowaciałego naskórka trzeba się pozbywać. Wypeelingowana skóra także lepiej przyjmuje substancje lecznicze. Dodatkowo naskórek pomieszany z łojem może zatykać mieszki włosowe i powodować wypadanie. Jeśli zdecydujecie się na mycie odżywką, mąką, lub innym no-poo wskazane jest robienie nawet częstszych peelingów. Nie polecam peelingów mechanicznych, a raczej te enzymatyczne, bo sa łagodniejsze dla skalpu. Moim ulubieńcem jest żel z mocznikiem – Cerkogel 30. Na rynku dostępne sa także inne, jednak mocznik jest polecany przy AZS, a ten preparat świetnie się u mnie sprawdza. Na pewno nie używajcie cukru, bo jest dobrą pożywką dla grzybów, fusy z kawy okazały się dla mnie za mocne, ale możecie spróbować jak u Was się spiszą. Dobrym pomysłem na peeling mogą mogą się okazać glinki dodane do myjadła, lub zmielone zioła indyjskie (ale uważajcie zmielone zioła wciąż mogą mieć zbyt duże cząsteczki i mogą podrażniać).

DSC_0324_mh1542116862025

-Olejowanie skalpu. Emolienty to ważna broń w walce z AZS, odbudowują upośledzoną  barierę lipidową chorej skóry. To jak proteza dla osoby bez nogi, dlatego do tego zadania świetnie się sprawdzają oleje o podobnym składzie do ludzkiego sebum np. jojoba, z pestek malin, czy lniany. Oprócz tego, że uzupełniają lipidy, niektóre z nich działają także przeciwmikrobowe, a także łagodzą podrażnienia i przyspieszają gojenie się ran. Osobiście lubię do nich dodać naturalnie występujący w naszym organiźmie kwas hialuronowy i taką mieszankę nakładam  przed myciem na skalp. Świetnym olejem nadającym się na głowę jest także jest olej Sesa, nie dość, że ją łagodzi, to jeszcze przypiesza porost włosów. Można także kupić półprodukty takie jak np. skwalan, czy ceramidy i dodawać je do własnych mieszanek olejowych.

DSC_0330_mh1542118731558

-Pamiętajcie o tym, by wybierać kosmetyki z fizjologicznym pH skóry, zachwianie tej równowagi może sprzyjać rozwojowi nieproszonych drobnoustrojów. Jeśli nie jesteście pewni jakie pH ma kosmetyk możecie kupić papierki lakmusowe i za ich pomocą sprawdzać pH, nie są one tak czułe jak pH-metr, ale do codziennego użytku w zupełności wystarczą.

-Nawilżenie to także bardzo ważna kwestia, “dziurawa” skóra atopowców traci sporo wody, przez co pęka i wpuszcza do siebie nieproszone drobnoustroje. Pośrednio nawilżam skórę przez dodanie kwasu hialuronowego do oleju. Ostatnio też testuję Klorane żel- balsam na bazie wyciągu z piwonii i również dobrze się sprawdza. Moim ulubieńcem w tej kwestii jest oczywiście Cerkogel 10. Kolejnym faworytem, zaraz po Cerkogelu, jest żel z siemienia lnianego. Cuda potrafi też zdziałać napar z kozieradki (oprócz tego przeciwdziała wypadaniu włosów). Aloes, czy gliceryna są fajne, ale radzę  nie pozostawiać ich na długo, gdyż rozmiękczają naskórek i łatwo go wtedy podrażnić. Możecie kupić półprodukty takie jak mocznik, gliceryna, panthenol i kombinować z nimi.

DSC_0323_mh1542116916724

-Staramy się nie dotykać skóry głowy, z tego samego powodu, dla którego nie zaleca się dotykania twarzy. Niemytymi rękoma możemy przenieść na głowę bakterie i grzyby, które mogą wywołać zakażenie.

-Nie drapiemy jak swędzi! To chyba najtrudniejsze… nie mam na to sposobu, oprócz maści znieczulających. (Tak, wiem, po tytule posta oczekiwaliście, że podam jakiś złoty środek, ale tytuł był tylko po to, żeby ktokolwiek wszedł w ten artykuł, sory ¯\_(ツ)_/¯ ) Pośrednio na swędzenie działają u mnie Cerkogele.

-Unikamy stresu! To tyczy się chyba każdego, nie tyklo chorych na AZS, ale prawdą jest, że stres u mnie powoduje zaostrzenie objawów, a dodatkowo wtedy bezwiednie drapię się po głowie (nieświadomie drapię się także jak mi się nudzi 🙁 ) i rozdrapuję strupki, przez co dłużej się goją i są bardziej skłonne do zakażeń.

-Przestrzegamy się przed spożywaniem wysoko przetworzonych rzeczy i cukru, grzyby kochają cukier i sprzyja to ich ekspansji. Niestety z tym jest także ciężko u mnie, choć naprawdę staram się ograniczać… no, ale przecież czasami ciastko ma taki smutny wzrok, widać, że nie chce dłużej żyć na tym świecie, więc muszę dokonać eutanazji, ulżyć mu w bólu istnienia i je po prostu zjeść.

-Po myciu dobrze wetrzeć w skórę jakiś emolient np. Emulsję do skóry głowy od Emolium, musiałam coś takiego wcierać przy myciu szamponami, aktualnie udało mi się to wykluczyć z pielęgnacji, póki co tego nie potrzebuję, ale może Wam się przyda.

-Obserwowanie reakcji głowy w stosunku do różnych kosmetyków. Porada, która też dotyczy każdego. Często zdarza się, że objawy AZS może spotęgować jakiś konserwant np. methylchloroisothiazolinone, wtedy wiemy, żeby unikać kosmetyków, w których składzie się znajduje.

-Profilaktyka antymikrobowa. Jako atopiki jesteśmy bardziej narażeni na infekcje grzybiczne i bakteryjne, lepiej jest im zapobiegać niż leczyć, dlatego sporadycznie możecie dodawać do myjadła, czy to szamponu, czy odżywki, czy mąki naturalne odkażacze. Mogą to być olejki eteryczne takie jak lawendowy, czy z drzewa herbacianego, wystarczy kilka kropelek. Olej kokosowy ma działanie przeciwgrzybicze, więc może być dodatkiem do mieszanki olejującej. Kolejnym cudotwórcą jest dziegieć, nie pachnie rewelacyjnie (palone ognisko), ale świetnie sprawdza się zarówno w profilaktyce, jak i w leczeniu przeciwgrzybicznym. Można kupić go jako dodatek i dodawać do myjadła, albo kupić gotowy szampon. Przykładem szamponu ze średnio mocnymi detergentami jest ziołowy szampon dziegciowy, zioła i trawy Agafii. Stosowałam go kiedyś raz w miesiącu, jako rypacz by zmyć jakieś nadbudowania. Zestaw wyciągów roślinnych wraz z dziegciem nie powodowały napadów suchości jak przy innych szamponach, a do tego ładnie oczyszczały skalp i włosy. Aktualnie stosuję od czasu do czasu odżywkę z Herbal Care Farmony do mycia no-poo z dziegciem. Nie pachnie przyjemnie, ale przez intensywny zapach ogniska wiem, że ten dziegieć na pewno się tam znajduje, a nie w jakichś śladowych ilościach. Kolejnymi specyfikami są zioła indyjskie, niektórymi można myć głowę samodzielnie, inne mogą służyć jako dodatek do myjadła, często mają postać proszku, więc przy okazji wykonają delikatny peeling. Fajnym urządzeniem do skóry głowy i twarzy jest także Darnsonval, urządzenie to wytwarza ozon i odkaża skórę. Kiszonki, picie szklanki wody z łyżką octu jabłkowego rano na czczo, picie oleju lnianego pomaga wielu dorosłym osobom w walce z objawami AZS- zabiegi te to nic innego, jak dbanie o rozwój zdrowej flory bakteryjnej jelit, konkurencji dla Candida sp.. Pamiętajcie, by wykonać próby alergiczne zanim użyjecie jakiegoś specyfiku, bądź skonsultujcie się z lekarzem, jeśli chcecie je stosować wspomagająco podczas leczenia, gdyż mogą wchodzić w interakcje z lekami.

 

   Mój skalp podczas gorszych dni

     Poniżej macie zdjęcia mojej głowy tuż po powrocie z Polski, gdy przesuszyłam skalp rypaczami, widać płaty naskórka odchodzące od głowy, pod nimi często kryją się zaczerwienienia i ranki. Skóra wokół takich ranek potrafi się długo łuszczyć, co nie wygląda zbyt estetycznie. Takie ranki oprócz normalnej, wyżej opisanej pielęgnacji ,odkażam także Octanisetpem aplikowanym wacikiem kosmetycznym. Aktualnie skóra wygląda dużo lepiej, widzę sporą poprawę, ale myślę, że jeszcze z miesiąc się z nią przemęczę. W przeszłości skalp wyglądał nawet gorzej, wymagał interwencji lekarzy.

   Podsumowanie

     Tak w skrócie wyglądają metody i zasady, dzięki którym ujarzmiłam moje AZS na głowie. Od dawna nie miałam zaostrzenia, a przynajmniej nie takiego, by musieć udać się z nim do lekarza. Ostatnio podczas pobytu w Polsce umyłam głowę kilka razy rypaczem, ponieważ byłam u fryzjera i chciałam zmyć silikony, a póżniej nie miałam czasu na zakup odżywki myjącej i umyłam nim głowę jeszcze kilka razy. W ciągu dwóch tygodni umyłam włosy rypaczem ok 5 razy i to wystarczyło, żeby zniszczyć wypracowaną zadbaną skórę głowy jaką miałam. Szampony podrażniły mnie na tyle, że pojawiły się suche płaty i strupki, na szczęście pielęgnacjia przynosi efekty i  po miesiącu stan skóry się stopniowo poprawia. Myślę nad przejściem na mycie mąką, lub orzechami piorącymi, gdyż są jeszcze łagodniejsze niż odżywka, ale to za jakiś czas myślę. Na końcu oczywiście jeszcze wspomnę, że nie jestem lekarzem, a moje sposoby nie muszą wcale nikomu pomóc, jesli masz jakieś wątpliwości, to najlepiej skonsultuj się z dermatologiem lub alergologiem.

     Są tu jakieś atopiki? Jak wygląda Wasza walka z tą chorobą? Udało się Wam ją okiełznać? Polecicie jakieś sprawdzone metody, lub kosmetyki?

 

 

     Zapraszam także do obserwacji mojego konta na Instagramie, oraz polubienia strony na Facebook’u 🙂

 

 

     Większość informacji podanych w tekście wzięłąm z głowy, w końcu choruję na to schorzenie, jednak część informacji pochodzi z klik i z klik.

 

 

 

 

 

7 thoughts on “Atopowa głowa- czyli jak nie zadrapać się na śmierć.

  1. Bardzo przydatny post! Dzięki! 🙂 Jako osoba borykająca się z problemami skórnymi chętnie skorzystam z Twoich rad.
    Jak często używasz (używałaś) tego oleju Sesa? I w jaki sposób? Nakładasz go przed myciem czy na noc?

    1. Swego czasu używałam go przed każdym myciem, czyli 2x w tygodniu. Rozcieralam go miedzy palcami i tak wmasowywałam w skalp, minimum godzinę przed myciem 🙂 Zmyć możesz szamponem, albo odżywka, bądź oboma rzeczami na raz, najpierw odżywka zgodna z cg, a potem szamponem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *