Bez kategorii · Pielęgnacja włosów

AUNT JACKIE’S DON’T SHRINK. Miłość od piątego nałożenia.

AUNT JACKIE’S DON’T SHRINK. Elongating Flaxseed Gel.

    Na stronie producenta możemy przeczytać, że definiuje sprężyste loki,  po wyschnięciu nie kruszy się i nie zostawia na włosach białych płatków przypominających łupież. Lekka formuła nie powoduje powstawania strąków, dzięki czemu loki są pełne objętości. Żel jest przyjazny środowisku, nie zawiera sulfatów, olejów mineralnych i nawilża.

DSC_2564_mh1535742248420

  • Wygląd: Nie zachwycił mnie wizualnie, tak samo jak COCO WASH  (klik). Plastikowy słoiczek, w którym dostajemy produkt jest poręczny, łatwo z niego wydobyć żel.
  • Zapach: Jest sztuczny i pachnie owocowo, czuję brzoskwinię, mango, pomarańczę, trochę kwiatowych nut, wiele osób lubi ten zapach, ale ja go nienawidzę, niestety dla mnie, utrzymuje się na włosach.
  • Konsystencja: Żelowa, nie za gęsta, nie za rzadka, łatwo rozprowadza się na włosach, które wręcz piją ten stylizator. Podobne wrażenia dotyczące kwestii “picia” miałam przy DevaCurl Ultra Defining Gel (klik). Nie trzeba go wiele nakładać, jest wydajny.
  • Skład: Jak na firmę szczycącą się naturalnymi skadnikami, to powiem Wam, że widziałam lepsze składy u firm niepodkreślających tego faktu, choć tragedii też nie ma. W składzie mamy przewagę humektantów, pojawiają się także emolienty, lubiany przez wielu olej lniany, mamy także polimery, które spełniają  podobną funkcję, również zatrzymują wilgoć we włosie. Gdzieś w środku mamy proteiny roślinne, nie powinny sprawiać problemu puchowego, a nadać objętość, choć przy częstym stosowaniu to nigdy nie wiadomo. Alarmem puchowym oznaczam glicerynę. Nie podoba mi się spora ilość konserwantów i substancji zapachowych.

DSC_2565_mh1535744096631

Aqua – woda

Glycerin– gliceryna, humektant, dobry dla nawilżenia skóry, jak i włosów

Carbomer- stabilizuje emulsję, filmotworczy, żelujący

Aminomethyl Propanol- stabilizator pH

Phenoxyethanol- konserwant

Polyvinylpyprrolidone- PVP, kondycjonuje, zostawia film nieprzepuszczający wody, utrwala fryzurę

Polysorbate-20- emulgator, łagodny detergent

Hydrolyzed Wheat Protein– proteiny pszenicy

Parfum- zapach

Ethylhexylglycerin– konserwant, humektant

Tetrasodium EDTA- sekwestrant, chamuje nieporządane działanie jonów metali ciężkich

Sodium Hydroxide- stabilizator pH

Sodium Glycolate- regulator pH, eksfoliant, kondycjoner skóry

Potassium Sorbate- konserwant

Linum Usitatissimum Seed Oil– olej lniany

Polyaminopropyl Biguanide- konserwant, dezynfekuje, nie drażni skóry, ani włosów

Tocopherol- witamina E, przeciwutleniacz, konserwant, substancja ochronna, przeciwstarzeniowa, łagodząca

Limonene- substancja zapachowa

Hexyl Cinnamal- substancja zapachowa

Linalool- substancja zapachowa, maskująca, dezodorująca

Amyl Cinnamal- substancja zapachowa

Butylphenyl Methylpropional- substancja zapachowa

Humektanty Emolienty Proteiny Wyciągi roślinne

  • Działanie: Nakładałam ten stylizator zawsze na ociekające wodą włosy, następnie robiłam plopping i suszyłam dyfuzorem DevaCurl (klik). Żel na początku nie zrobił na mnie wrażenia, włosy były słabo zdefiniowane i sianowate. Jednak nie chciałam dać za wygraną, i przy piątym teście, po mega emolientowym myciu i nałożeniu Garniera Hair Food Macadamia jakko odżywkę b/s (klik) zobaczyłam w końcu upragnione efekty. Drugą rzeczą, zaraz po emolientowym myciu, która wpłynęła na dobry wynik ostatniej próby było nałożenie tego żelu ponownie po ploppingu, wcześniej ręcznik musiał wchłonąć żel i bez reaplikacji moje włosy musiały mieć go za mało. Rezultat był na tyle pozytywny, że określiłabym ten produkt jednym z moich ulubieńców stylizacyjnych, gdyby nie ten mocny zapach. Na drugi dzień włosy są nadal ładnie skręcone i niestety nadal “pachnące”. Żel spowodował zbliżenie moich fal do dawno przez moje włosy zapomnianych 3a.

43951546_1542221529245876_3434745081016352768_n

Rezultaty

     Pierwsze zdjęcie przedstawia ghd, o którym pisałam wyżej. Druga fotka pokazuje włosy takie sobie, z fajną objętością, ale puchem, pod żel użyłam tu Cantu Curl Activator. Trzecie zdjęcie pokazuje dziwną formację włosową, nie pamiętam czego wtedy używałam przed żelem, ale niereaplikowałam wtedy produktu po ploppingu i to było sprawcą tego “czegoś”. Czwarta fotka to w ogóle masakra, moje pierwsze użycie Aunt’s Jackie, obudziłam się rano jakbym wyszła nie z łóżka, a wprost z sawanny po walce z lwem, po której wziąwszy jako trofeum jego grzywę nakryłam sobie nim głowę.

 

     Mieliście kiedyś taki żel, który wydawał się kompletnym badziewiem, ale po kilku próbach okazał się hitem? Testowaliście już na waszych kręciołach  żel Aunt’s Jackie?

 

 

Zapraszam także do obserwacji mojego konta na Instagramie, oraz polubienia strony na Facebook’u 🙂

One thought on “AUNT JACKIE’S DON’T SHRINK. Miłość od piątego nałożenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *