Bez kategorii · Pielęgnacja włosów

Ekstrakty roślinne w produktach do włosów. Zaginiony składnik peh?

Czym są ekstrakty roślinne?

     Ekstrakty roślinne inaczej nazywane są wyciągami roślinnymi. Nazwa pochodzi z łaciny, gdzie wyraz extractum znaczy  “coś, co zostało wyciągnięte”. Idąc tym tropem, logicznym jest, że wyciąg roślinny to roztwór substancji wyekstrahowanych z rośliny (całej, lub jej wybranych części). Substancje czynne pozyskane z roślin mają pożyteczne właściwości, zarówno w przemyśle farmaceutycznym, kosmetycznym, jak i spożywczym. Są to m.in. witaminy, sole mineralne, aminokwasy, białka, tłuszcze i metabolity (np. saponiny, garbniki, flawonoidy, alkaloidy, antocyjany, kumaryny). Do ekstrakcji używa się różnych rozpuszczalników, mogą nimi być np. alkohole, woda, oleje, chloroform. Ekstrakty, w zależności od gęstości mogą być płynne, gęste i suche. Wyciąg, w zależności od wykonania, może posiadać różne stężenie substancji aktywnej, może być ono podobne do tego występujego w naturze, jak i bardziej stężone. Jeśli nie chce Wam się czytać i wolicie słuchać to zapraszam na filmik w tym temacie na YT.

     Skoro na tak wiele sposobów można zrobić ekstrakt, to skąd wiedzieć który jest dobry?

     Ekstrakt tej samej rośliny może być pozyskany różnymi metodami, przez co mogą się różnić nieco właściwościami. Dodatkowo, ponieważ jest to surowiec naturalny pozyskiwany z roślin, jego właściwości mogą być nieco inne w zależności od sezonu, w którym zostały zebrame. W tym miejscu, z małą pomocą przychodzi parametr DER (Drug Extract Ratio). Określa on ile materiału roślinnego zużyto na wyprodukowanie jednostki ekstraktu. I tak np. DER 10:1 oznacza, że na wytworzenie 1 częśći wyciągu zużyto 10 części surowca. Im wyższe DER, tym bardziej wartościowy wyciąg, np. DER 50:1 jest lepsze niż 15:1. Jest to przydatna informacja, ale wciąż ogólna, nie mówi ile substancji aktywnej znajduje się w wyciągu. Dokładniejsze będzie standaryzowanie ekstraktu. Wybiera się jedną, lub kilka substancji czynnych z ekstraktu podlegających kontrolom ilościowym i jakościowym, dzięki czemu wiadomo, że ekstrakt ma zawsze te same właściwości pod wybranym względem. Producent kosmetyku może zmieniać dostawców ekstraktów, które wykorzystuje w swoich produktach i mogą one się różnić wyżej podanymi parametrami.

Ekstrakty roślinne w kosmetykach

     Wyciągi w kosmetykach są powszechnie używane, zarówno w produktach przeznaczonych do skóry, jak i włosów. Niestety, producenci kosmetyków raczej nie podają źródła, metody, ani parametrów ekstraktów wykorzystywanych w ich produktach. Konsumenci nie mają pojęcia, czy krem za 150 zł. ma tej samej jakości ekstrakty roślinne co krem za 15 zł. Co za tym idzie, producenci czasami zmieniają firmę dostarczającą wyciągi roślinne do ich produktów. Nowy dostarczyciel ekstraktów może je mieć gorszej jakości, niż wcześniejsza firma. Mogą mieć gorsze aparametry DER, mogą mieć mniejszą zawartość substancji aktywnych, a także mogą zawierać jakieś zanieczyszczenia, których u pierwszego dostarczyciela nie było. Takie niewielkie zmiany mogą pewnych ludzi uczulać i później klienci mogą być zdziwieni, że krem, którego używali od lat nagle zaczął ich podrażniać (nie mówię tutaj o nagłym dostaniu na coś uczulenia, bo i tak się często zdarza).

     Ciekawostką jest, że czasami przepisy prawne danego kraju zmuszają producentów kosmetyków do zapisania jakiegoś ekstraktu w kliku pozycjach, np. zamiast użycia tylko “Rosa Damascena Flower Extract” będzie dodatkowo trzeba osobno podać rozpuszczalnik np. alcohol, albo konserwant użyty w ekstrakcie np. phenoeksyteanol. Będą one występować bardzo nisko w zapisie INCI kosmetyku, ale ktoś może pomyśleć, że kosmetyk jest kiepski, bo ma alkohol i “złe” konserwanty w składzie, tymczasem będą to śladowe ilości, bo ekstraktu w kosmeytyku użyto np. 2%, z czego dopuszczalna zawartość pheno to 1% w ekstrakcie, więc w kosmetyku będzie go 0,02%. Przykładem jest nowość, która ostatnio weszła na włosomaniaczy rynek, a jest nim Anwen Emolientowa Akacja. Wiele osób zwróciło uwagę na to, że zawiera ona konserwant BHT, który jest unikany przez wielu fanów naturlnych kosmetyków. Każdy się dziwił, dlaczego taki konserwant znalazł się w kosmetykach Anwen, gdyż nigdy wcześniej nie wystąpił on w żadnym innym ich produkcie i wielu już na starcie go skreśliło. Tymczasem okazało się, że odżywka ma składzie wyciąg z morszczynu pęcherzykowatego (Fucus Vesiculosus Extract), który właśnie był konserwowany BHT, więc ilość tego konserwantu w całości kosmetyku jest znikoma (zaledwie 0,0005%), stąd też obecność standardowego anwenowego konserwantu, mniej kontroweryjnego jakim jest phenoxyethanol.

     Kolejną interesujacą kwestią jest temat, który poruszyła Aneta Mazurek na swoim Instagramie, a jest nim różnica między sokiem, a ekstraktem w zapisie INCI. Przykładem może być aloes. W kosmetykach możemy go znaleźć jako sok Aloe Barbadensis Leaf Juice i jako ekstrakt Aloe Barbadensis Leaf Extract (technicznie możn. Ekstrakt otrzymuje się z zatężenia soku aloesowego nawet 200-krotnie, powstaje więc pytanie, co będzie miało silniejsze działanie? Sok na początku składu, czy też ekstrakt na jego końcu? Wielu ludzi analizując skład pomija ekstrakty, bo często są daleko na liście INCI, czasami wręcz za substancjami zapachowymi i konserwantami. Myślę jednak, że to błąd, bo obecność ekstraktów potrafi być bardzo odczuwalna, zwłaszcza kiedy jest ich kilka na liście i wszystkie mają podobne działaniu. Tymczasem wyobraźcie sobie kawę i proces jej parzenia, niby sypiecie małą łyżeczkę na duży kubek wody, a ona wciąż jest mocno gorzka, aromatyczna i ściągająca język, podobnie dzieje się z ekstraktami, niby damy ich do kosmetyku ociupinkę, ale tak się rozcieńczą w całości produktu, że będą wyczuwalne.

     Przykładowo, w żelu DevaCurl Arc Angel jest kilka ekstraktów roślinnych, które czuć na włosach w postaci lekkiego al’a proteinowego usztywnienia. Żeby jeszcze lepiej sobie to wyobrazić możemy skorzystać z obrazującego sprawę porównania Anety na przykładzie pomidora. Mamy pomidor, sok z pomidora i koncentrat, chyba każdy wie co jest gęstsze i wydajniejsze, z odpowiednio stężonego koncentratu można otrzymać nawet kilka litrów soku.

Działanie wyciągów roślinnych na skórę głowy

     Wyciągi roślinnne są popularne w pielęgnacji (a niekiedy i leczeniu) skóry, w tym także tej znajdującej się na głowie. Ekstrakty są dodawane do szamponów i wcierek w różnych celach, najczęściej po to, by stonizować i nawilżyć skórę głowy, oraz pobudzić porost włosów. Myślę, że w tym temacie nie ma co się zbytnio rozwodzić, gdyż po wpisaniu w wyszukiwarce internetowej danego ekstraktu, lub problemu skórnego zaraz wyskoczy pełno szczegółowych opisów. Wyciągi używane w pielęgnacji twarzy, czy ciała są używane także w przypadku skóry głowy i mają tam podobne działanie. Ekstrakt z drzewa herbacianego ma działanie antyseptyczne, ściągające, więc na twarzy przyda się wspomagająco w leczeniu skóry przetłuszczającej się i trądzikowej. No i podobnie będzie się to odnosiło do skalpu w przypadku łupieżu, wykwintów i łojotoku. Jeśli ktoś ma suchą cerę, to z checią sięgnie po wyciąg z aloesu, czy siemienia lnianego i podobnie zrobi, kiedy będzie miał suchą i podrażnioną skórę głowy. We wcierkach występują dodatkowo wyciągi pobudzające krążenie, rozgrzewające, ale z drugiej strony takie też stosuje się by rozgrzać np. nadwyrężony mięsień. Myślę, że ten temat każdy w miarę ogarnia, nawet osoby bliżej nie związane z włosomaniactwem. Ciekawym jednak tematem wydaje się działanie ekstraktów na długość włosa.

Odziaływanie ekstraktów roślinnych na łodygę włosa

    Ekstrakty odziałują na włos mniej lub bardziej w zależności w jakim produkcie występują. W odżywkach i maskach często są w towarzystwie substancji emoliencyjnych i nawilżających, dodatkowo nie pozostają długo na głowie, więc mogą być mniej wyczuwalne, niż w stylizatorach. Stylizatory zostają na włosach często aż do następnego mycia, dlatego właśnie w nich najłatwiej odczuć ich działanie.

     Niżej przedstawiony podział jest stworzony przeze mnie, na bazie moich doświadczeń i obserwacji, gdyż nie znalazłam żadnej pracy zbiorczej na temat odziaływania ekstraktów roślinnych na długość włosa. Być może wasze odczucia są inne, bądź coś byście dodali, albo odjęli, dla mnie jednak sprawa podziału ma się właśnie tak. Działanie ekstraktów na włosy jest różnorodne tak samo jak ich ilość. Postarałam się tutaj wyróżnić kilka najbardziej popularnych działań, jednak tak naprawdę co ekstrakt to inne oddziaływanie.

  • Działanie ściągające: Jest bardzo podobne do proteinowego, zostawia włosy lekko usztywnione. Tak jak proteiny, tak i tego typu ekstrakty stosowane od czasu do czasu potrafią podbić skręt, jednak zbyt często mogą doprowadzić do przesuszu i sianka. Owo działanie może być spowodowane przez różne właściowości ekstraktów. Niektóre robią tak ze względu na zasadowe pH, inne ze względu na kwaśne pH, niektóre powodują taki efekt przez zawartość pewnych minerałów, inne dzięki zawartości metabolitów np. garbników. Wrzucam je jednak do jednego worka ze względu na zbliżone działanie.

Takim sztandarowym przykładem, dzięki któremu dwa lata temu zaintersowałam się wyciągami roślinnymi i ich oddziaływaniem na długość włosa były trzy żele marki DevaCurl. Próbowałam dwóch wersji z proteinami (Light Defining Gel i Ultra Defining Gel), oraz wersję bez protein (Arc Angel). Pierwszym żelem, który testowałam był Ultra Definig Gel. Byłam pewna, że charakterystyczne usztywnienie po tym żelu spowodowane jest obecnością występujących w nim protein. Okazało się jednak, że gdy sięgnęłam po Arc Angel, który już protein nie zawiera, odczucie na włosach było podobne. Razem z Anetą Mazurek zastanawiałyśmy się co może być tego powodem i doszłyśmy, że to właśnie ekstrakty, później tę obserwację potwierdziły Nam dalsze eksperymenty z różnymi innymi stylizatorami.

Do tej grupy w dużej mierze należą wyciągi o działaniu ściągającym, gojącym skórę; a z roślin, z których się je pozyskuje często można robić napary do picia. Przykłady: wyciąg z krwawnika pospolitego, pokrzywy zwyczajnej, szałwii lekarskiej, skrzypu polnego, rozmarynu.

Zwracajcie, bo sporo osób narzeka, że jakiś kosmetyk ich przesusza, bądź usztywnia skręt tak jak proteiny, są zdziwieni, że nie ma ich w składzie, a być może odpowiadają za to właśnie ekstrakty roślinne. Tak naprawdę z tego przypadku wzięłam pomysł na tytuł tego artykułu, bo dany ekstrakt może się nie zaliczać się do żadnego elementu peh, ale potrafi je naśladować.

  • Działanie myjące: Niektóre wyciągi zawierają w sobie glikozydy zwane saponinami, mają one właściowości obniżające napięcie powierzchniowe wody, dzięki czemu wytwarzaja pianę służącą do mycia włosów zarówno na długości jak i skóry głowy.

Przykładem kosmetyku z saponinami w składzie będą łagodne szampony Anwen (klik). Przyczyniają się one do delikatnego oczyszczania skalpu, jak i długości włosa.

Przykłady ekstraktów: kasztanowiec zwyczajny, mydlnica lekarska, shikkakai, katalpy, mydłodrzewu. Uważałabym, gdybym zobaczyła taki składnik w stylizatorze, bo stosowany zbyt często mógłby wysuszać, aczkolwiek jeszcze się z takim nie spotkałam.

  • Działanie nawilżające: Tutaj można kierować się intuicją, czyli to co cukrowe i śluzowe w kuchni, będzie też takie na włosach. Takie ekstrakty mogą brać udział w ogólnym peh kosmetyku wzbogacając go o humektanty.

Produktem zawierającym nawilżający ekstrakt jest odżywka bez spłukiwania Kinky- Curly Knot Today. W jej składzie można znaleźć wyciąg z prawoślazu.

Przykładami są wyciągi z trzciny cukrowej, siemienia lnianego, czy też aloesu.

  • Działanie farbujące: niektóre ziołowe ekstrakty potrafią zmienić kolor włosów, zarówno przyciemnić jak i rozjaśniać, chwilowo, albo trwale.

Przykładem kosmetyku zawierającego taki wyciąg będzie odżywka Fitomedu do włosów blond “Rumianek i słonecznik”, zawiera ona w sobie ekstrakt z rumianku, który ma delikatne działanie rozjaśniające.

Rozjaśniać będą wyciągi z rumianku pospolitego, z korzenia rzewienia lekarskiego, przyciemniać ekstrakty z kory dębu, kawy. Wyciągi mocniej ingerujące w kolor włosa, które się na nim nadbudowują, to np. indygo, cassia.

  • Działanie odbudowujące: teoretycznie każde zioła mogą w jakiś sposób odbudowywać strukturę włosa, chociażby ze względu na obecność pewnych minerałów, jednak tutaj wymienię zioła, które łączą się z jego strukturą, dzięki czemu uzupełniają “dziury” w jego budowie, regenerują, pogrubiają i wygładzają.

Przykładem będzie henna, jej wyciąg zawiera barwnik czerwonawej barwy, który łącząc się z włosem odbudowuje go i przy okazji koloryzuje.

  • Podbijające skręt: Każde włosy są inne i co innego podbija im skręt, istnieją jednak takie pewniaki, które u niemal każdego się sprawdzą w podkreśleniu loków i fal.

Przykłądowym kosmetykiem może być wyżej już wymieniona Anwen Emolientowa Akacja, zawiera bowiem wyciąg z morszczynu.

Czołowym przedstawicielem takich wyciągów będzie amla, wiele osób chwali sobie swoje loki po jej użyciu. Nie należy stosować jednak takiego ekstraktu zbyt często, gdyż ma kwaśne pH i może przesuszyć włosy. Kolejnym ekstraktem podbijającym skręt będzie morszczyn. Sami możecie sobie zrobić z niego wyciąg wodny gotując go kilka minut we wrzątku. Oba ekstrakty raczej rzadko występują jako składniki kosmetyku, jednak warto je sporządzić samemu i dodać do masek i odżywek.

  • Stylizuące: Ekstrakty należące do tej kategorii potrafią być głównym składnikiem niektórych naturalnych żeli stylizujących, przez swoją naturalność często można je wykonać samodzielnie w domu.

Przykładem będzie niedawno popularny żel do włosów Orange Marmalade. W swoim składzie ma wyciągi z siemienia lnianego i korzenia prawoślazu, które opróćz tego, że świetnie sytlizują włosy, są także humektantami.

Wyciągi o właściowościach stylizuących to wymienione już wyżej ekstrakty z prawoślazu lekarskiego, ziaren siemienia lnianego, oraz nasion chia.

       W przypadku oddziaływania ekstraktów na długość włosa można się posłużyć intuicją na podstawie tego jakie działanie dany wyciąg ma na skórę. Jeśli wyciąg nawilża to najprawdopodobniej będzie nawilżał także włosy, jeśli ma działanie ściągające to najprawdopodobniej będzie usztywniał włosy. Pamiętajcie też, że jedno zioło może mieć kilka różnych działań np. henna działa farbująco i odbudowująco, a prawoślaz nawilżająco i stylizująco. Czasami można zrobić sobie samemu jakiś ekstrakt wodny np. z rumianku, lipy, przepłukać nim włosy i ocenić działanie. Chętni mogą eksperymentować z mieszaniem części takiego wywaru (albo kupnego ekstraktu) z żelem i sprawdzić jak zadziała w stylizatorze, podobnie jak w tuningowaniu stylizatorów półproduktami peh (klik).

      Jeśli chodzi o ekstrakty w stylizatorach to czasami mi się chce śmiać z opisów producentów, bo wygląda to tak jakby sami nie wiedzieli dlaczego dodali dany ekstrakt do stylizatora. Przykładem będzie Mane Choice Crystal Orchid Biotin. W opsie żelu producent zachwala, że ma wiele ekstraktów pobudzających wzrost włosów. Tylko kto nakłada żel na skórę głowy i go w nią wmasowuje? Wiadomo, czasami coś przez przypadek skapnie i zahaczy o skalp, ale raczej żel nakłada się na długość włosa, więc nie wiem skąd pomysł producenta na taki opis produktu…

     To tyle z moich wywodów o ekstraktach roślinnych. Mam nadzieję, że od tej pory zaczniecie zwracać na nie uwagę w kosmetykach na równi z innymi składnikami peh, oraz będziecie mieli na uwadze, to że mogą być one różnej jakości i o różnym stężeniu substanji aktywnych.

    Zwracaliście wcześniej uwagę na wyciągi roślinne znajdujące się w kosmetykach do włosów? Macie swoje spostrzeżenia dotyczące tego tematu? 🙂

     Zapraszam także do obserwacji mojego konta na Instagramie, gdzie czasami pokazuję swoje włosingi, obserwacji YouTube, oraz polubienia strony na Facebook’u, gdzie informuję o wyprodukowaniu nowego wpisu 🙂

     Wiedzę czerpałam ze swoich doświadczeń, oraz klik, klik, klik, klik, klik, klik.

2 thoughts on “Ekstrakty roślinne w produktach do włosów. Zaginiony składnik peh?

  1. Kocham Cię za to że mimo kanału na YT wciąż z nami jesteś tutaj w standardowej formie <3

    A na dodatek częstujesz nas postami o praktycznie nowej tematyce! 🙂 Praca świetna i dała mi do myślenia…

    Czy jest jeszcze jakiś sposób na wytwarzanie własnych ekstraktów ?
    Wiem że można zrobić tak jakby własny olej z ekstraktem z papryczki chilli aby uzyskać efekt rozgrzania skóry za pomocą oleju bazowego .
    A co jeśli udało by się uzyskać taki bardziej "gęsty" ekstrakt roślinki x sposobem domowym, który potem możemy dodać do stylizatora jak wspomniany wcześniej cukier ? 😀
    Nic tylko eksperymentować i szukać 🙂

    Pozdrawiam serdecznie ! <3

    1. Bardzo mi miło, że wpis się podobał <3 Jeśli chodzi o ekstrakty, to za ekstrakt można wziąć już samą herbatkę z mięty, wtedy taki ekstrakt można nazwać "wywarem", żeby go zagęścić można odparować wodę 🙂 Ile jest ekstraktów tyle jest sposobów ich pozyskiwania, a esktarkt jednej rośliny zapewne można otrzymać kilkoma sposobami, na pewno są książki temu poświęcone, pewnie trzeba by poszperać trochę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *