Bez kategorii · Pielęgnacja włosów

Lubrykant jako stylizator, odżywka b/s i reanimator skrętu.

DSC_1666_mh1530030381745

Serio? Kupiłaś lubrykant na włosy?

     “Serio? Kupiłaś lubrykant na włosy?! Chyba nie chcę wiedzieć co chcesz razem z nimi robić w łóżku xD” – tak zareagował mój chłopak na odpowiedź na pytanie po co kupiłam lubrykant, chyba nie tego się spodziewał 😀 Wcale nie dziwię się tej reakcji (choć po tylu dziwnych rzeczach nakładanych przeze mnie na włosy nie powinien się już dziwić, ale to go chyba przerosło), gdy pierwszy raz usłyszałam o takim zastosowaniu na zagranicznych forach również byłam zdumiona. Jednak po zapoznaniu się ze składami kilku polecanych tam lubrykantów i po zobaczeniu efektów przestałam się dziwić. Specyfiki te w większości mają składniki rozpuszczalne w wodzie, więc nie nadbudowują się na włosach, co za tym idzie, są zgodne z metodą curly girl. Głównie możemy w nich znaleźć humektanty. Lubrykanty mają żelowatą, płynną konsystencję, są lekkie, więc idealnie nadają się do cienkich włosów, nie obciążą ich, za to dadzą ładną definicję i objętość. Niektóre zapobiegają puchowi.

Panie, jak tego używać?

     Kluczem do udanej i satysfakcjonującej przygody z lubrykantem jest dobranie odpowiedniego produktu, a jest ich trochę na rynku, jeśli np. stosujecie metodę cg, to musicie zobaczyć czy w składzie nie ma silikonów, jeśli jesteście wrażliwi na glicerynę to szukajcie takich, w których jej nie ma. Kolejną ważną sprawą jest odpowiednie użycie produktu, musicie sprawdzić czy lubrykant sprawdza się Wam jako stylizator, może jako odżywka b/s, a może jako produkt do reanimacji loków z rana. Jak to z produktami do włosów, trzeba również poeksperymentowac z ilością lubrykantu, nie można go dać ani za mało, ani za dużo. Mnie jeden produkt dobrze się sprawdził jako stylizator, inny jako reanimator i jako odżywka b/s. Poniżej przedstawię Wam lubrykanty, które nabyłam i opiszę jak ich używam.

Preventivio, Nawilżający żel do masażu

DSC_1669_mh1530030222365

     Lubrykant ten nabyłam podczas pobytu w Polsce, jest dostępny w Rossmanie za 10 zł/200 ml, więc naprawdę tanio w porównaniu do innych tego typu produktów.  Za Durex, czy Unimil zapłacimy dużo więcej i to za znacznie mniejszą pojemnosć. Z racji tego, że nie kupowałam lubrykantu w celach ułatwienia zbliżeń intymnych, a w celach włosowych taki wybór wydał mi się najkorzystniejszy. Dodatkowym czynnikiem i tak naprawdę decydującym w wyborze Preventivo, a nie innego lubrykantu była jawność składu, mogłam zobaczyć z czego składa się produkt i ocenić czy jest przyjazny dla moich włosów, czego nie dało się powiedzieć o konkurencyjnych produktach. Nigdzie nie mogłam znaleźć składu Durexa czy Unimila, nie nałożyłabym czegoś o niewiadomym składzie na włosy, już nie mówiąc o wsadzeniu do pochwy… Tak więc nawet gdybym wybrała się do sklepu po lubrykant w celu poprawienia jakości życia seksualnego, to mimo, że takich przypadkach, tak jak na prezerwatywach, się nie oszczędza, to i tak wybrałabym Preventivo. Bardzo ciężko znaleźć skład żeli Durexa,  nawet w Internecie, znalazłam skład tylko żelu Intense, jeśli chodzi o Unimila jest jeszcze trudniej… skład żelu Rossmanna znalazłam na ich stronie, a Boots ma go na opakowaniu.

  • Opakowanie: Jedne z lepszych jeśli chodzi o lubrykanty, gdyż nie wygląda jak typowy lubrykant, przypomina żel do mycia twarzy, lub żel w tubce do włosów, w związku z czym nie rzuca się w oczy kiedy stoi na półce, nikt się dziwnie na Ciebie nie popatrzy, kiedy zobaczy taką tubkę przy lustrze w korytarzu, gdy przed wyjściem zapomnisz ją schować do szafki 😉
  • Zapach: Produkt bezzapachowy, co dla mnie jest dużym plusem.
  • Konsystencja:  Rzadki żel, łatwo się rozprowadza po włosach.
  • Skład: Skład prosty, krótki i klarowny. Humektanty, w tym pusząca gliceryna, trzeba uważać z tym kosmetykiem w deszczowe, parne dni.

Aqua- woda

Glycerin– gliceryna, humektant, dobry dla nawilżenia skóry, jak i włosów

Hydroxyethylcellulose- zagęstnik, zwiększa lepkość kosmetyku, substancja filmotwórcza

Phenoxyethanol- konserwant

Allantoine– łagodzi podrażnienia, wspomaga gojenie ran, rozjaśnia blizny

Benzoic Acid- koserwant

Humektanty Emolienty Proteiny Wyciągi roślinne

  • Działanie: U mnie najlepiej się sprawdził jako stylizator, fajnie trzyma skręt, choć jest on luźniejszy niż w przypadku silnieszych stylizatorów. Uwielbiam objętość jaką daje moim włosom. Trzeba uważać z ilością, gdyż może powodować powstanie strąków, ponadto nie można go zbyt wiele nakładać przy samej głowie, gdyż może sprawić wrażenie nieumytych włosów. Nakładałam go na ociekające włosy, wygniatałam fale, póżniej ploppingowałam dla osuszenia włosów, chwilę suszyłam dyfuzorem, a reszta wyschnęła sama. Przed użyciem Preventivo olejowałam włosy, oraz myłam emolientowymi odżywkami np. Vatiką z czarnuszką, następnie jako b/s dawałam trochę rozcieńczonej Vatki z czarnuszką, żeby przygotować włosy na humektantową bombę. Lubrykant podczas nakładania świetnie wsiąka we włosy, nie miałam najmniejszego problemu z jego rozprowadzaniem. Polecam go także wypróbować jako podkład pod olej z racji obecnych humektantów.
  • Efekty: Pierwsze zdjęcie przedstawia włosy rano po wcześniejszym wieczornym myciu i stylizacji. Muszę dopracować nakładanie lubrykantu, gdyż na niektórych pasmach na dole wytworzyły się strąki. Kolejne dwa zdjęcia sa zrobione tego samego dnia, ale wieczorem, gdzie starsznie padało (pada tutaj zawsze, po prostu padało bardziej niż zwykle). Widać poglicerynowe pogodowe spuszenie, jednak i tak niewielkie, bo czasami używając innych produktów z gliceryną notuję większy puch przy mniejszej wilgotności niż w tym przypadku. W przyszłości zamierzam sprawdzić jak będzie wyglądało nałożenie kropelki oleju na lubrykant, być może ograniczy to puch. Chcę go także wypróbować w połączeniu z innymi produktami, innymi metodami stylizaji, rezultat jaki tutaj uzyskałam jest okej, ale nie jest idealny. Lubrykant spowodował ogólnie efekt, który możecie nazwać buszem, skręt jest nieregularny, ale ja go lubię, o dziwo najwięcej włosowych kompelmentów dostaję będąc Mowglim.

Boots, SILKY Lubricant

DSC_1668_mh1530030282351

     Kolejnym lubrykantem jakiego użyłam był SILKY Boots, kto wie, może stanie się tak sławny jak żel i krem do loków tej firmy 😀 Kupiłam go będąc na wycieczce w Anglii, nie chciałam przepłacać, więc wybrałam właśnie ten produkt, kosztował ok 4£. Sporo zakręconych mieszka w UK, więc może przyda im się ta krótka recenzja.

  • Opakowanie: Bardziej lubrykantowe niż Preventivo, więc dobrze po użyciu schować w szafce. Opakowanie jest typu airless, więc tlen nie dostaje się do kosmetyku, przez co tak szybko się nie psuje. Minusem tego typu pojemnika jest to, że podczas nakładania ma się śliskie ręce i ciężko nimi wycisnąć więcej produktu, gdyż pojemnik wyślizguje się z rąk.
  • Zapach: Bezwonny.
  • Konsystencja: Bardzo rozwodnionego żelu.
  • Skład: Nie ma  gliceryny, jeśli  kogoś puszy, to może wybrać ten produkt.

Aqua- woda

Propylene Glycol– substancja higroskopijna, ułatwia przejście składników aktywnych wgłąb skóry, nawilża, nośnik substancji nierozpuszczalnych w wodzie

Hydroxethlcellulose- zagęstnik, zwiększa lepkość kosmetyku, substancja filmotwórcza

Phenoxyethanol- konserwant

Ethylhexyglycerin– konserwant, ma delikatne działanie nawilżające, humektant

Imidazolidynl Urea- konserwant

Disodium EDTA – konserwant, chelator, regulator lepkości

Humektanty Emolienty Proteiny Wyciągi roślinne

  • Działanie: Ten lubrykant świetnie się sprawdził na moich włosach jako odżywka b/s pod stylizator, oraz jako reanimator fal z rana, dobrze podbija skręt i nieweluje puch. Stylizatorem też był okej, ale za słabym, aby utrzymać moje fale w ładzie. Myślę, że bedzie dobrym stylizatorem dla loków lub fal o silnym skręcie, niepodatnym na obciążenie spowodowane długością i nie wymagająych silnego utrwalenia.
  • Efekty: Poniżej przedstawiam przykładowy rezultat po reanimacji tym lubrykantem. Włosy były stylizowane zestawem Kinky-Curly. Efektem reanimacji jest zwiększenie objętości i znaczne podbicie skrętu. Włosy reanimowałam na trzeci dzień, bo drugiego nie musiałam. Pierwsze zdjęcie to poranna trzeciodniowa pospaniowa szopa, a drugie włosy po reanimacji lubrykantem. Nałożyłam go na lekko spryskane wodą włosy i wygniatałam fale. Wciąż nie jest idealnie, ale po prostu z aplikacją i ilością trzeba dojść do wprawy.

 

Lubrykanty apteczne

    Chciałam jeszcze wspomnieć o lubrykantach, które można nabyć w aptece np. Feminum. Są one cudowne w sprawach intymnych, osobiście kocham Feminym Activ, ale nie nakładałabym ich na włosy, ponieważ zawierają kwaśne substancje jak np. kwas mlekowy, które na dłuższą metę mogą przesuszyć włosy. Kwas mlekowy, czy płukanki z octu, ziół są dobre dla włosów, ale właśnie jako płukanki, pozostawione na dłuższy czas mogą spowodować przesusz.

 Podsumowanie

     Jestem zachwycona działaniem lubrykantów, cudowne jest to, że nie obciążają włosów, dają definicję skrętowi i dzięki humektantom zapewniają mega objętość. Muszę jeszcze popracować nad ilością i techniką nakładania takich produktów, ale póki co, już na wstępie testowania jestem bardzo zadowolona. Na koniec dodam, że jeśli nie sprawdzi Wam się jakiś lubrykant, to spokojnie możecie go użyć do pierwotnych celów, a nawet jako pomoc przy aplikacji kubeczka menstruacyjnego lub tampona.

      Słyszeliście wcześniej o używaniu lubrykantów do włosów? Stosowaliście już na waszych kędziorach? Z jakim skutkiem? Kto chce przetestować?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *