Bez kategorii · Pielęgnacja włosów

Płukanka piwna- objętościowy boost dla włosów.

Płukanka piwna

     O płukance piwnej słyszał niemal każdy z Was. Jest to znana, stara jak świat metoda na piękne i zdrowe włosy.  Nasze babcie stosowały piwo by nadać włosom blask i objętość. Oprócz tego używano go w walce z przetłuszczającą się skórą głowy i by wzmocnić cebulki. Nasze przodkinie musiały wiedzieć co dobre, gdyż piwo jest napojem bogatym białka, witaminy z grupy B,  cukry takie jak maltoza, czy sacharoza, oraz minerały. Polewając włosy piwem zapewniamy im proteinowo humektantową płukankę.

20190514_130639_mh1557842760895

Jak wykonać płukankę piwną?

     Do sporządzenia płukanki na pewno będziemy potrzebować piwa. Jakiego? To już zależy od Was i od potrzeb waszych włosów. Polecam wziąć pasteryzowane, bo drożdże znajdujące się w nim są już martwe i nie mają możliwości zasiedlenia skalpu. Co prawda jest małe prawdopodobieństwo, że drożdże fermentacyjne zasiedlą skórę, ale jako atopowiec dmucham na zimne. Tym bardziej, że pasteryzowane piwo nie ma wiele mniej substancji odżywczych, niż piwo niepasteryzowane (które swoją drogą często przechodzą przez mikrofiltry, co jest gorsze niż pasteryzacja). Najlepsze są podobno piwa ciemne, gdyż mają więcej ekstraktów. Jeśli potrzebujecie więcej nawilżenia to dobrym pomysłem będzie wzięcie piwa miodowego lub karmelowego 🙂 Ale do rzeczy:

  • Otwieracie piwo i odpowiednią dla Was ilość (dla moich włosów był to duży kubek, dla kogoś może być butelka, dla kogoś szklanka) odstawiacie najlepiej na 24 godziny przed planowanym użyciem (choć może być i parę godzin). Podczas tego czasu z piwa uleci gaz i wyparuje alkohol, który mógłby wysuszyć włosy. Jeśli nie macie tyle czasu, to możecie podgrzać piwo na małym ogniu, mikrofali,  położyć je na ciepłym kaloryferze, albo w ciepłej kąpieli wodnej. Po takim lekkim podgrzaniu alkohol powinien się ulotnić. Nie przesadźcie z temperaturą, niech ma maksylamnie 50°-60°C , żeby nie zdenaturować białek, bo wtedy stracą swoje powinowactwo do włosa. Najprościej, to po prostu kupcie piwo bezalkoholowe i po sprawie :p
  • Wygazowane piwo mieszacie w proporcji 1:1 z letnią wodą. W większości przypadków taka mieszanina się sprawdzi, chociaż wiem, że niektórzy płukają piwem nierozcieńczonym, dlatego sprawdźcie co bardziej odpowiada waszym włosom. Jeśli czujecie, że wasze włosy potrzebują nawilżenia, możecie do takiej mieszanki dodać miód, albo żel aloesowy. Jeżeli stosujecie płukankę ze względu na skalp, aby np. ograniczyć jego przetłuszczanie, bądź opóźnić proces siwienia, to możecie dodać do piwa kilka kropel olejku rozmarynowego (ze skalpem uważajcie,  zwłaszcza jeśli macie ŁZS, piwo ma cukry, które są dobrą pożywką dla nieprzyjaznych grzybów, wtedy też dobrze wziąć piwo z dużą ilością ekstraktu z chmielu, bo działa on antymikrobowo).
  • Umyjcie włosy, naodżywkujcie, spłukajcie odżywki, maski czy co tam nakładacie zwykłą wodą 🙂
  • Natępnie wyżej sporządzoną mieszaniną przepłukajcie włosy. Możecie je po prostu polać piwem, albo chwilę pomoczyć w misce z płukanką. Po tym zabiegu już nie spłukujecie włosów zwykłą wodą. Oczywiście sa wyjątki, niektórzy trzymają chwil płukankę i po paru minutach spłukują, chociaż dla mnie najlepszy efekt jest bez spłukiwania.
  • Osuszacie włosy sposobem jaki Wam najbardziej odpowiada, może to być suszarka, ręcznik, czy cokolwiek innego. Osobiście polecam suszarkę, wtedy nieprzyjemny zapach piwa szybciej się ulotni z włosów. Kręconowłose tuż po płukance, a przed suszeniem nakładają produkty do stylizacji (chyba, że jakoś innaczej stylizujecie).

     Tak po krótce wygląda włosing z użyciem płukanki piwnej. Całość mojego mycia z piwem możecie zobaczyć na moim zapisanym story na Instagramie “płukanka piwna” (klik) zainspirowanym włosingiem z Kesiakiem (klik) przy wspłpracy z Iwoną (klik). Jeśli chodzi o sam włosing, to różnie z tym bywa, ja przed płukanką i po niej nałożyłam produkty dosyć humektantowe, żeby proteiny piwne lepiej zadziałały, ale są także włosy, które tak zaserwowanego piwa nie lubią, za to w towarzystwie emolientowego mycia kochają.

Działanie

     Na moje włosy płukanka ma zbawienny wpływ, dodaje im blasku, podkreśla skręt i co bardzo charakterystyczne dla protein roślinnych, daje im nieziemską objętość 🙂 W piwie mamy tylko 0,5g. protein na 100g. piwa, a węglowodanów (humektantów) aż 3,8g.  (oczywiście zależy od piwa), jednak moje włosy wyraźnie poczuły w nich proteiny. Kolejną rzeczą, jaką poczuły moje włosy, a przynajmniej mi się tak wydaje, są witaminy z grupy B. Nie mogłam znaleźć żadnego arytułu o wpływie tychże witamin na włókno włosa, oprócz tego, że je pogrubiają i nadają objętość, nie wiem czy to prawda, ale mogę sie z tym zgodzić, bo podobne uczucie miałam po żelu z Mane Choice z biotyną. W Polsce regularnie robiłam sobie tę płukankę, ale niestety na Islandnii jest prohibicja, ceny alkoholu są kosmiczne, więc mimo cudownych efektów nie będzie to mój stały bywalec.

Efekty

     Poniżej efekty po włosingu z Kesiakiem. Zazwyczaj efekt lwiej grzywy mam po rozczesaniu włosów, a tutaj taki efekt wystąpił po stylizacji, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jestem zachwycona tą stylizacją 🙂 Przed myciem nałożyłam na głowę Maskę Vianka do włosów blond, skalp umyłam As I Am Co-Wash, później dałam do rozczesania Aloe Hair Food, na koniec zamknęłam pielęgnację emolientowym Cantu Aktywatorem i żelem Syoss Men Power Hold pomarańczowym. Stylizacja Denmanem, ploppingiem i dyfuzorem.

     Płukaliście już kiedyś swoje włosy piwem? Macie zamiar? A może odstręcza Was zapach? Ja bardzo polecam, piwo można kupić za 2 zł., więc w razie niepowodzenia nie stracicie wiele 🙂

 

 

     Zapraszam także do obserwacji mojego konta na Instagramie, gdzie czasami pokazuję swoje włosingi, oraz polubienia strony na Facebook’u, gdzie informuję o wyprodukowaniu nowego wpisu 🙂

2 thoughts on “Płukanka piwna- objętościowy boost dla włosów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *